Polscy Szwajcarzy

emigracja2Spotykam coraz więcej Polskich Szwajcarów . Wyrobiłem sobie już pewne zdanie na ich temat, sam zaliczam sie do tej grupy. Ci ludzie bardzo różnią się od zwykłych Polaków. Różnią się przedewszystkim spokojem, są już ‚Switzerlanded’ , mają  swoje życie które w głównej mierze opiera się na pracy oraz planowaniu rozrywek czy wyjazdów w najdalsze zakątki świata. Są to ludzie którzy w większości dążą do poprawy swojego życia, które już itak nie jest złe. Nie mniej jednak wielu z nich doszkala się , robią kursy, szlifują język są bardzo ambitni.

Wielu z nich wstydzi się opinii o Polakach którą przywożą głównie niemcy z Niemiec i część z nich z opiniami walczy . A jakie są ów opinie? Tę najczesciej słyszałem : ‚Kaum gestohlen schon in Polen ‚  – Ledwo skradzione już w Polsce .

Ludzie się znają organizują tutaj Polskie imprezy gdzie każdy każdemu chce zaimponować swoim stanem majątkowym , w efekcie tylko wydają kupe kasy na alkohole… no ale to akurat takie Polskie.  Mimo wszystko Polaków nie sposób spotkać grupką gdziekolwiek na ulicy, ogólnie przyjeżdzając do szwajcarii możnaby wręcz odnieść wrażenie że emigrantów wcale wielu niema. Jednak wielu kryje się w samochodach na szwajcarskich numerach , lub wiele razy spotkałem się z tym że polacy sami między sobą rozmawiają po niemiecku lub szwajcarsku-niemiecku , sam tak robie.

Podsumowując ja w Szwajcarii nie musiałem wstydzić się za żadnego rodaka bo wszyscy których tu poznałem , szanują swoje życie , pracę , ambitnie realizują swoje cele. A opinia o nas panująca nie jest zła, chyba że jakiś niemiec na dorobek przyjechał i przywozi nowiny z Germanii.

Pozdrawiam was wszystkich serdecznie

ps. Polacy mieszkający w Polsce niemniej jednak zasługują głównie na szacunek gdyż to oni kształtują naszą ojczyznę , oni dbają o nią i to im zawdzięczamy to czym jest nasz kraj dziś. My się tutaj podbudowujemy ze i na emigracji sprawa wygląda coraz lepiej 🙂

 

 

Powolutku do przodu!

testy!!

testy!!

Dawno nic tu nie pisałem , bo poniekąd niebyło co. Cały ostatni czas poswięcałem na szlifowanie języków.  Szykowałem się na moje egzaminy językowe w Zurychu. W międzyczasie znalazłem się w sporych kłopotach , bo pozwolenie na pobyt które jest mi potrzebne nie zostało mi przedłuzone. Pojezdziłem po urzędach , nastresowałem sie i okazało się że drogie Panie urzędniczki zgubiły moje podanie i dokumenty…   Jakoś to wyklarowałem , niemniej jednak ciągle niemam pozwolenia. Mam nadzieję że pojawi sie ono wkrótce w moim życiu.

Kolejną rzecza i najwazniejszą jest to że 2 miechy spędzało mi to sen z oczu, ale udało się!!! Dziś stało się jasne ze pierwszy krok nie przekresli mi nic.  ZDAŁEM egzaminy językowe z Angielskiego I Niemieckiego !!!   Mimo ze poporstu spieprzyłem czesc pisemną z angielskiego to nadrobiłem cześćią mówioną. Z niemieckiego zaś nie było żadnych rewelacji poporstu poszło jak spłatka , nawet wsumie lepszy wynik niż myslalem osiagnelem.  W ogólnym rozrachunku Angielski jest na B1+  a niemiecki na B2+

Pilotentesty zdane 🙂

Co mnie troche zdziwiło na egzaminach to że egzaminowali mnie native’y . Niby sprawa dosc oczywista.  No i system egzaminowania był też taki dość nietypowy :  30min czesc piemna i 30 min ustna, a wyniki dostałem natychmiast . 5min nie czekałem!

Wsumie szybko poszło. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dzisiaj święto! 🙂

Na koniec standardowo film motywacyjny dla wszystkich (Pełny ekran ma być!) :

 

Jedzenie i spanie w podróży ?

Jedzenie i spanie w podróży ?

Witam , napewno każdy z was przezył jakąś dłuższa podróż w swoim zyciu niż jedna doba. Jak sobie radzicie z jedzeniem , piciem , spaniem… czyli wszystkimi potrzebami.

Ja z racji tego że podróżuje głównie samochodem mam komfort wyboru gdzie śpie , co jem itd… niemniejjednak nieraz zdażało mi się przy ujemnych temperaturach spać w samochodzie w spiworze, najgorsze w takim spaniu juz nie jest to ile stopni na dworze , a jak twardy jest ten bagarznik. Zawsze absolutnie zawsze zapominam zabrać karimatę by sobie podłożyć, następny dzien po takim spaniu to jeden wielki ból, już nie wspominam ze co 2 godziny budzi sie człowiek by odpalić auto na chwile i podgrzać atmosfere.

Mimo wszystko następnego dnia masz pozytywne poczucie ze nie wydałeś 50-70euro na jakis przydrożny hotel.
Inna sprawa to jedzenie , ja potrafię się tak czasem mocno zawziąść żeby gdzieś dojechać ze wsumie robie jeden posiłek dziennie. I szczeże powiem ze nie jest to drastyczne , fakt masy to sie nie nabierze od takiego jedzenia, ale mozna kilka dni pociągnąć na załóżmy 1000kcal.

Miałem taka sytuacje raz ze pojechalem do pracy miałem sie przespać i o 4:30 już być w firmie. Stwierdziłem ze własnie bede w aucie przed firma spał bo itak przyjechalem cos kolo 22. Następny dzień w robocie to masakra jakaś , myślisz tylko o tym by wytrwać.

nie polecam więc wyjazdów na chwile przed rozpoczęciem pracy, oraz brak zorganizowanych posiłków.

Człowiek podczas takiej podróży jak głodny i zmęczony traci tak morale ze po pierwszym zgrzycie w pracy wraca do domu bo mu tak zle, ile razy ja to przezywalem wiec , nie poddawać się pierwszy tydzień przetrwać a później się ułoży 🙂

ANEGDOTKA : Widząc na polu ludzi pracujących przy zbiorach w europie zachodniej , widzicie polaków , nieważne gdzie ale polacy są specjalistami przy zbiorach i kazdy : niemiec ,szwajcar , belg , holender to wie dlatego tak też jest , ostatnio troche węgrzy też tak pracują ale mysle ze dużą przewagę mają polacy 🙂 Pozdrówka

Rok życia w Szwajcarii

Witam dziś zaczelem wspominać swoje początki w szwajcarii które do najprostszych nie należały. Sypialem w samochodzie kiedy na dworze mieliśmy ujemne temperatury, w opustoszałych budynkach. Zdarzył mi sie tydzień w ktorym nic nie jadłem , piłem tylko wodę.  Mimo tych zdarzeń czuje sie dużo lepiej , wydaje mi sie że wiele sie nauczyłem. Teraz kiedy od dawna mieszkam w wynajętym mieszkaniu w którym mi bardzo dobrze. Przez ten rok ciężkiej pracy zdarzały mi się momenty w których nie tylko zyskiwalem pieniądze o które głównie chodziło. Lubię szperać w internecie i znajdować różne rzeczy. Znalazłem tym sposobem zupełnie przypadkowo tu w szwajcarii mała zaglowke , która była zniszczona, zaladowalem ją na dach mojego auta! I zawiozlem do polski , oczywiście przebijalem sie przez granicę i całe niemcy pod osłoną nocy po czym w polsce mega zdziwienie wszystkich którzy to zobaczyli. Zaglowka dała mi motywację i teraz jestem szczęśliwym posiadaczem patentu zeglarskiego i 2 zaglowek! pracować zdazalo sie czasem 24h na dobę i nie było w tym chwili na obijanie ale teraz jestem owiele silniejszym człowiekiem. Bardzo przeszkadzała mi samotność, poznałem sporo osób , jednak prawdziwi przyjaciele są tam, w polsce. Tego nieda sie opisać ale momentami brak tych wszystkich najbliższych był niemalże powodem do deprsesji , i różnych stresjących sytuacji. Na dzień dzisiejszy potrafię opanować emocje dłużej wytrzymać w samotności. Zacząłem zdobywać szczyty gór pięknych alp. Mam nowe cele a te pomagają mi w codziennym życiu bo człowiek potrafi cieszyć sie swoimi małymi sukcesami. Które kiedyś nie miały znaczenia. Więc nie

image

mogę sie doczekać by dowedziec sie co ciekawego przyniesie ten 2013 rok. Pozdrawiam a jaki był wasz 2012 rok?