Jedzenie i spanie w podróży ?

Jedzenie i spanie w podróży ?

Witam , napewno każdy z was przezył jakąś dłuższa podróż w swoim zyciu niż jedna doba. Jak sobie radzicie z jedzeniem , piciem , spaniem… czyli wszystkimi potrzebami.

Ja z racji tego że podróżuje głównie samochodem mam komfort wyboru gdzie śpie , co jem itd… niemniejjednak nieraz zdażało mi się przy ujemnych temperaturach spać w samochodzie w spiworze, najgorsze w takim spaniu juz nie jest to ile stopni na dworze , a jak twardy jest ten bagarznik. Zawsze absolutnie zawsze zapominam zabrać karimatę by sobie podłożyć, następny dzien po takim spaniu to jeden wielki ból, już nie wspominam ze co 2 godziny budzi sie człowiek by odpalić auto na chwile i podgrzać atmosfere.

Mimo wszystko następnego dnia masz pozytywne poczucie ze nie wydałeś 50-70euro na jakis przydrożny hotel.
Inna sprawa to jedzenie , ja potrafię się tak czasem mocno zawziąść żeby gdzieś dojechać ze wsumie robie jeden posiłek dziennie. I szczeże powiem ze nie jest to drastyczne , fakt masy to sie nie nabierze od takiego jedzenia, ale mozna kilka dni pociągnąć na załóżmy 1000kcal.

Miałem taka sytuacje raz ze pojechalem do pracy miałem sie przespać i o 4:30 już być w firmie. Stwierdziłem ze własnie bede w aucie przed firma spał bo itak przyjechalem cos kolo 22. Następny dzień w robocie to masakra jakaś , myślisz tylko o tym by wytrwać.

nie polecam więc wyjazdów na chwile przed rozpoczęciem pracy, oraz brak zorganizowanych posiłków.

Człowiek podczas takiej podróży jak głodny i zmęczony traci tak morale ze po pierwszym zgrzycie w pracy wraca do domu bo mu tak zle, ile razy ja to przezywalem wiec , nie poddawać się pierwszy tydzień przetrwać a później się ułoży 🙂

ANEGDOTKA : Widząc na polu ludzi pracujących przy zbiorach w europie zachodniej , widzicie polaków , nieważne gdzie ale polacy są specjalistami przy zbiorach i kazdy : niemiec ,szwajcar , belg , holender to wie dlatego tak też jest , ostatnio troche węgrzy też tak pracują ale mysle ze dużą przewagę mają polacy 🙂 Pozdrówka

Reklamy

Rok życia w Szwajcarii

Witam dziś zaczelem wspominać swoje początki w szwajcarii które do najprostszych nie należały. Sypialem w samochodzie kiedy na dworze mieliśmy ujemne temperatury, w opustoszałych budynkach. Zdarzył mi sie tydzień w ktorym nic nie jadłem , piłem tylko wodę.  Mimo tych zdarzeń czuje sie dużo lepiej , wydaje mi sie że wiele sie nauczyłem. Teraz kiedy od dawna mieszkam w wynajętym mieszkaniu w którym mi bardzo dobrze. Przez ten rok ciężkiej pracy zdarzały mi się momenty w których nie tylko zyskiwalem pieniądze o które głównie chodziło. Lubię szperać w internecie i znajdować różne rzeczy. Znalazłem tym sposobem zupełnie przypadkowo tu w szwajcarii mała zaglowke , która była zniszczona, zaladowalem ją na dach mojego auta! I zawiozlem do polski , oczywiście przebijalem sie przez granicę i całe niemcy pod osłoną nocy po czym w polsce mega zdziwienie wszystkich którzy to zobaczyli. Zaglowka dała mi motywację i teraz jestem szczęśliwym posiadaczem patentu zeglarskiego i 2 zaglowek! pracować zdazalo sie czasem 24h na dobę i nie było w tym chwili na obijanie ale teraz jestem owiele silniejszym człowiekiem. Bardzo przeszkadzała mi samotność, poznałem sporo osób , jednak prawdziwi przyjaciele są tam, w polsce. Tego nieda sie opisać ale momentami brak tych wszystkich najbliższych był niemalże powodem do deprsesji , i różnych stresjących sytuacji. Na dzień dzisiejszy potrafię opanować emocje dłużej wytrzymać w samotności. Zacząłem zdobywać szczyty gór pięknych alp. Mam nowe cele a te pomagają mi w codziennym życiu bo człowiek potrafi cieszyć sie swoimi małymi sukcesami. Które kiedyś nie miały znaczenia. Więc nie

image

mogę sie doczekać by dowedziec sie co ciekawego przyniesie ten 2013 rok. Pozdrawiam a jaki był wasz 2012 rok?

Szukanie pracy poprzez biura pośredniczące w Polsce, oraz poprzez fora interentowe.

Miałem doczynienia w Polsce i w Niemczech z biurami pośredniczącymi , i rzeczywiście takie biura są wstanie znaleźć pracę ( z reguły tę najprostszą tj. budowlanka , prace sezonowe itp. ) lecz takie biura pośredniczące są oblężone i by dostać z tkaiego biura pracę , musimy o sobie czesto przypominać. Odwiedźcie swoje biuro 1raz w tygodniu , albo chocby raz na 2 tygodnie. Wtedy szybciej pracę znajdziecie , wiele osób zapisuje się do takiego biura i już tam nie wraca. Biura są o tyle dobre że praca będzie legalna , i większośc formalności załatwiona.   Fakt na pracę mimo wszystko można czasem oczekiwać dłużej niż miesiąc więc, niech to nie będzie wasz jedyny sposób poszukiwań. !

Zaś gdy chce ktos zanleźć pracę bardziej wyspecjalizowaną , dokładniej ukierunkowaną, załóżmy : grafik 3d , programista php , szkutnik ,. Proponowałbym zaczać poszukiwania od odpowiednich do tych tematów forów internetowych, tam można wszelkie cuda znaleźć. Na takim forum najlepiej wystawić ogłoszenie , jest to darmowe a zwiększacie swoje szanse zdecydowanie.

Praca w Niemczech , Danii i Norwegii

Witajcie na moim blogu.

W związku z wieloma pytaniami od znajomych oraz wszystkich którzy mają ochotę wyjechać za granice i zacząć tam zarabiać, chciałbym skonczyć z ciągłym opowiadaniem jak to jest , oraz co trzeba zrobić by znaleźć tę pracę. Chciałem zacząć to opisywać własnie na tym blogu.

Na początku opowiem swoją historię:

  •               Mając 16 lat pierwszy raz wyjechałem własnie do Niemiec do pracy,  wtedy jedynie jako pomocnik ojca na wakacje, gdzie wiele się nie dowiedzałem. Dojechałem na miejsce jak to zwykle bywa noclegownia to nie był hotel pierwszej klasy, tylko w duzym salonie 4 prycze, obok mała kuchenka gdzie wiecznie były niepozmywane naczynia i toaleta. Jako ze byłem młody to podawałem cegły i na koniec dostałem jakieś pieniążki.  Tyle zapamiętałem.
  •              Kolejna podróż za granice już była absolutnie samotna, świeżo po maturze. Z racji tego ze pasjonowałem się dotychczas grami komputerowymi , zacząłem tworzyć grafiki 2d/3d do gier , pokazywałem swoje prace znajomym w internecie.  Na jedym z forów internetowych pokazywałem owe prace , gdzie spotkałem się z ofertami pracy, wysłałem do wszystkich firm które szukały pracowników swoje całe portfolio.  1 firma odpowiedziała, ich siedziba mieściła się  w Berlinie, oferowali na start zwrot wszystkich kosztów ( tj. podróży , zakwaterowania oraz wyżywienia) Po kilku e-mailach przyleli mnie! Dojechałem na umówiony termin,  okazało się ze jest to spora firma ok. 150 pracowników , z czego poznałem kilku Polaków. ( nie znałem zbyt dobrze języka, gdyby nie tamci Polacy , prawdopodobnie nie dogadałbym się z Niemcami )Dostałem  swój komputer , i pierwsze zadania , które starałem się realizować jak najlepiej potrafię. Po 3 dniach dostałem świetną propozycję, pomocy przy pracy nad reklamą gry komputerowej do francuskiej telewizji. ( dla 19latka to wspaniała informacja) od razu przyłączyłem się do projektu , pracowaliśmy przez około 7 dni , niejednokrotnie do północy. Gdy reklama była już skończona, byłem szczęsliwy , lecz zaczełem martwić się pieniędzmi. Zwrot wszysktich kosztów jakie obiecali mi na początku, był trudniejszy do zdobycia niż wydawaćby się mogło. Ale po kilku wizytach u szefa udało mi się wziąć nieco więcej niż powinienem dostać. Tyle mojego!Był to jednak okres zapisywania się na studia , więc gdy doszło do popisywania umowy , zrezygnowałem i wróciłem do domu , gdyż miałem ambitniejsze cele niż praca, poszedłem na studia! ( to dopiero głupota )
  •                Następny wyjazd do pracy za granicę udało mi się załatwić w kolejne wakacje tym razem do Danii. Wyjazd załatwiłem sobie w przypadkowy sposób, lecz jakże prosty. Dorabiałem na malutkiej stolarni u mnie we wsi, gdzie co rusz ktoś przychodził, tego dnia byłem na niej sam, gdy przyszedł klient który chciał coś zamówić , po chwili zaczeliśmy rozmawiać o tym ze chętnie wyjechałbym na wakacje do pracy za granice. Na to on odparł mi że jedzie do Danii i potrzebuje pomocnika i zarobie spokojnie 5000zł na miesiąc! Byłem wniebowzięty, cieszyłem się niesamowicie, do tego ta Dania. Oczywiście pieniądze w mojej malej główce już rozplanowałem i zanim wyjechałem już ‚ były wydane’. Za informacją Pana z którym pojechałem jako pomocnik , miałem obkupić się w jedzenie , ile się da gdyż tam jest znacznie droższe. Tam miałem wszystko załatwione , spanie , jedzenie już miałem , codziennie świeży chleb za darmo ( remontowaliśmy piekarnie ) Zero zmartwień , po miesiącu dowiedziałem się że zostajemy jednak jeszcze 2 tygodnie. Pomyślałem że w sumie to dobrze bo więcej zarobię. Rzeczywiście  więcej zarobiłem, lecz dopiero przy wypłacie wyszły na jaw wszystkie kruczki o których nie wiedziałem ) Miałem dostać 5000zł na miesiąc, to czemu po półtorej miesiąca mam 4600zł ?! A to dlatego ze nie dogadaliśmy się do tego, że omawiany Pan zapłacił za mnie prom i podzielił na pół koszty paliwa. Gdy wróciłem do domu , rodzina mnie ładnie przywitała ale praktycznie z miejsca dowiedziałem się że kolega ojca ( szef lokalnej firmy budowlanej ) jedzie do Warszawy na delegacje i potrzebuje kogoś do pracy ( znów 600km od domu) nie przespałem nawet nocy w domu i znów musiałem wyjechać.  Popracowałem tydzień, spałem w hotelu pracowniczym  i wróciłem , akurat skonczyły sie wakacje , i szybciutko do szkoły z nowa dawka energii.
  •           Po powrocie do szkoły okazało się ze narobiłem sobie trochę zaległości , i cieniutko zakończyłem drugi rok studiów wraz z edukacją. Poszedłem znów do pracy na  omawianą wcześniej stolarnie u mnie na wsi. Po 3-4 miesiącach stwierdziłem ze to bez sensu , że pracuję i na bieżąco mam taki sam stan konta , tyle dobrego ze zajmowałem się dodatkowo małym handlem, co mi w ręce nie wpadło to starałem się na tym zarobić. Znów zaczęły się poszukiwania pracy za granicą , pytałem wszystkich , każdy kolega wiedział ze chcę wyjechać gdziekolwiek , rodzina , i tym razem pomogła mi ciotka. Poznała faceta który wrócił z Norwegii i opowiadał że wywalili kogoś od niego z pracy. Umówiłem się z nim szybko na rozmowę ,później wymieniliśmy się numerami. I sprawa ucichła. Po kilku dniach dostałem telefon żeby się pakować. Spakowałem się, nowy szef zarezerwował mi lot samolotem dostałem bilet. Miałem 32kg bagażu do spakowania! Ciuchy i jak najwięcej jedzenia. i znów wybyłem.Przepracowałem w firmie 2 miesiące, praca nie należała do najlżejszych lecz starałem się być jak najlpeszy w tym co robię. Ale gdy dostałem wypłatę nie mogłem uwieżyć! po 2 miesiącach  pracy zarobiłem tyle co zarobiłbym po kilku latach spędzonych u mnie na stolarni!!! Po tygodniu wróciłem , przepracowałem 2 tygodnie i firma padła.
  •        Po 2-3 miesiącach wolnego po Norwegii wróciłem znów na stolarnię do mnie na wsi. przepracowałem tam 2-3 miesiące i znów zachciało mi się podróży! Szukałem intensywnie  internet/znajomi/ rodzina … nic nie mogłem znaleźć.  W maju okazało się że można legalnie pracować już za granicą, tj. w Niemczech! super , ukierunkowałem swoje poszukiwania. I pomogła mi znów rodzina , znalazł się ktoś kto kogoś zna . Spotkałem się z przyszłym szefem. I Po prostu wyjechałem z nim do pracy do Niemiec ( tym razem pojechałem własnym samochodem!! )  , ale zaraz po tym jak dojechałem każdy dzień okazał się szkołą przetrwania , mój szef był osobą nie do zniesienia , wszystko było źle , i nic mu się nie podobało, wyzwiska nie miały końca.  Po pierwszej bójce z nim  wiedziałem ze długo nie zostanę, zacząłem walczyć o pieniądze gdy je tylko dostałem , powiedziałem ze dziękuje ale już z nim nie pracuje i pojechałem do domu.
  •          Kolejne siedzenie w domu mi nie pasowało , zacząłem się reklamować ze swoimi usługami stolarskimi , zebrałem przyjaciół i wszystkie narzędzia , ponapożyczałem , odpowiadałem na wszystkie lokalne ogłoszenia. Wykonaliśmy około 5-8 zleceń mniejszych lub większych (od 300zł do 2000zł ) Ludzie targowali się o detale, nieliczni trafiali się którzy normalnie płacili. Jednak raz dostaliśmy wypłatę z górką! Mimo wszystko morale opadały gdyż pieniędzy nie przybywało a zleceń zbyt wiele też nie było. Rozpoczęliśmy grupowe poszukiwania pracy za granicą tym razem podszedłem po poszukiwań nieco inaczej. Wiedziałem że pół polski szuka pracy za granica więc zacząłem szukać na na niemieckich stronach pracy w Niemczech ! i strzał w 10 , znalazłem szybko legalną pracę z zakwaterowaniem. Jestem tu , w Monachium już nieco ponad miesiąc i planuje powrót za 2 tygodnie na kilka dni.

Gdyby ktoś potrzebował pomocy ze znalezieniem pracy proszę pisać w komentarzach , chętnie pomogę. Dużo się nauczyłem, potrafię pomóc państwu.