Szwajcaria , z czym to się je?

Witam ponownie po długiej przerwei , przerwa spowodowana oczywiscie pracą , tym razem pracowałem w Szwajcarii , miałem kilka posad .. ale zacznijmy od początku…

Na początku roku 2011 ( niecały rok temu ) Znalazzłem w Polsce biuro które rzekomo załatwia polakom prace w szwajcarii , zainteresowałem sie przyniosłem CV , i zapłaciłem 220zł ( pomyslalem ze zaden koszt jezeli mialbym rzeczywiscie zarabiac dzieki temu )

Na początku dość często odwiedzałem biuro , oni mi wciaz obiecywali kolejna prace… lecz tak naprawde zadnego odzewu nie było , dałem sobie spokój i znalazłem prace w niemczech ( o czym we wczesniejszych wpisach juz pisalem ) pracujac w niemczech zawdzownili do mnie znów jak zwykle powiedziałem ze jestem pracą zainteresowany. Minął nie więcej jak tydzień a ja zaczełem otrzymywać pierwsze telefony ze szwajcarii, z pierwszymi zainteresowanymi się nie dogadalem, aż zadzwonił zabawny pan z Luzern , umówilem sie z nim na piątek popołudniu na rozmowę kwalifikacyjna.

Gdy przyszedł piątek rano ja juz byłem gotowy i wyruszałem na od dawna oczekiwane spotkanie. NIe mineła godzina jak wiedziałem ze do spotkania nie dojdzie gdyż smsa z adresem zgubiłem a przemiły pan z Luzern nie odbierał. Więc wróciłem do monachium  , do starej pracy. ( nikt się nie dowiedział o mojej próbie gdyż owy piątek miałem wolny ) Mineły około 2 tygodnie i umówiłem się z kolejnym przedstawicielem jakiejs firmy leasingowej.  Tym razem wyjechałem i udało mi się w poniedziałek rano juz pójść do pracy ( zaś w niemczech załatwiłem sobie tydzien wolnego )

Praca wydała mi się normalna jak w niemczech , montowałem meble , na umowie miałem napisane 30franków na godzine , lecz do konca nie ufałem temu , koncentrowałem się na pracy , zabrali mnie 80 km od parkingu na którym zostawięłm samochód z wszystkimi rzeczami. Byłem pewien ze na wieczór wrócimy ( noclegu zadnego jeszcze nie mialem ale bylem dobrej mysli ) Okazało się ze zostajemy na tydzien w Zurychu a ja nie miałem ani dokumentów ani pieniedzy ( jedynie 20euro w kieszeni ) . Głowa zaczeła ostro pracować , z racji tego ze w szwajcarii wszystko jest drogie musiałem dokładnie rozplanować 20 euro na caly tydzien , kupiłem worek ryzu , 1 chleb oraz skonctentrowany sok , zostało mi około 5euro. Zaś nocleg załatwiła mi firma  , to było najgorsze co w zyciu jadłem , suchy chleb z ryzem przez caly tydzien + woda z sokiem. Lecz przezylem , sfrustrowany i glodny wrócilem do mojego autka po tygodniu pracy.  Po tygodniu poprosilem o pieniądze gdyż nie miałem zadnych franków a nie chciałem nadszarpnąć swojego budzetu który zarobilem w Niemczech.

Zabrali mnie do jakiegoś magazynu, myśle  nieważne gdzie byle dali mi pieniadze. Oni zaczeli mi opowiadac ze wszystkim płacą na czarno że zapłacą mi tak też i czy się zgadzam ?  Pomyslalem że jestem głodny i potrzebuje bardzo pieniedzy , ale niedość ze na czarno to zaproponowali mi 20 franków /h  zgodziłem się na taka kwote tylko za nadgodziny gdyż potrzebowałem tych pieniedzy.  Gdy najadłem się , zadzowniłęm do szefa firmy leasingowej z pretensjami ze nie bede pracował w takiej firmie która chce mnie na czarno.  zrezygnowałem i wróciłem do niemiec do dawnej pracy.

Jakis czas później zadzonił do mnie szef firmy leasingowej z przeprosinami oraz propozycja nowej pracy. Tym razem urlop nie wchodził juz w grę by ponownie próbować,  zaryzykowałem pojechałem znów po przyjezdzie podpisałem kolejna umowe znów na 30fr / h  … pierwszą noc przespałem w samochodzie… zmęczony wstałem o 4 rano , przygotowalem sie do pracy i o 6 wyruszyłem na kolejne podboje.

Po 14h pracy stwierdziłęm ze mam problem bo nikt mi nie zaąłtwi mieszkania, znów będe musial spac w aucie… lecz dowiedizałem się o jugendherberge ( nocleg dla kilku osób w 1 pokoju , to jest adresowane głównie do młodzierzy ) zapłaciłem 40 fr i przespałem noc .  Pomogło mi to , gotowy znów do pracy około 5rano , wyruszyłem na miejsce w którym mielismy się spotkać.  Był to kolejny dzień w którym przepracowałem 14h , powiedziałem nowemu szefowi ze potrzebuje 1 dzien by ząłatwic sobie mieszkanie , oraz cały socjal , ze niemoge niemiec miejsca do mieszkania.  Nie zgodził się , jednak kompromisem umówilismy sie z ebede pracował do 14:00 , okazało się ze pracowalismy do 21 . Znów zmęcozny i sfrustrowany wróciłem do niemiec do pracy i powiedziałem szwajcarom ze nie bede u nich pracował.

W niemczech zaś szef myślał ze zepsuło mi się auto w Polsce i dlatego nie wróciłem do pracy. Gdy dotarłem do niemiec, jakoś rozeszło sie po kościach.

Nie minął tydzien gdy zadzownili znów ze szwajcarii z kolejna propozycja oraz zagwarantowanym mieszkaniem. Wiedziałem ze jezeli tym razem wyjade to stracę prace w niemczech. Lecz zaryzykowałem , nie chciałem poddać sie po tylu ciężkich próbach. i tym razem zostałem już , fakt mieszkałem w hotelu bez kuchni , momentami gdy próbowałem zmieniać mieszkanie spałem to w aucie , to w opuszczonych domach, ale przepracowałem juz w szwajcarii ponad 2miesiace. I na koniec podpisąłem umowę na rok  i wrócilem do polski na święta!!!