Jak zdobyc super prace?

Siemka . Dawno nie pisalem . Nie bylo tez wsumie zabardzo co pisac.  Ale sprawy mialy sie tak . Obiecalem mamie w 2014 ze wroce do polski jak uda mi sie odmienic moje zycie . bo niestety za granicami polski pracowanie nie znaczy ze ma sie miod. Mialem przesrane pracowalem ciezko , szacunku zero …. I tak zapieprzalem bo trzeba bylo zyc.  Ale codziennie mialem wrazenie ze marnuje sobie zycie robiac to co robie . I tak wiec stwierdzilem ze trzeba w czms sie wyspecjalizowac , choc odrobine by moze wybic sie z tego szareog tloku , w miedzyczasie ciagle wysylalem wszedzie gdzie moglem dziasiatki albo i setki CV.

Lubilem od zawsze rysowac i wsumie technikum budowlane ktore skonczylem nie zamykalo mi drogi przed szkicowaniem , do tego za lebka lubilem tworzyc grafiki 3d do gier. Stwierdzilem z etrzeba sie wziac spowrotem za modelowanie , ale nie takie jak kiedys. Zaczne uczyc sie technicznego rys 3d.   Padlo na praogream SOLIDWORKS.   Przychodzilem po robocie , moze nie codziennie ale kilaka razy w tygodniu otwieralem program i rysowalem jakies gowna . to srubke to stolek , to jakies kolo … po niemalze roku zdecydowalem sie podejsc do certyfikacji ,tu w szwajcariii . ktora zadlaem na 95%  jak dostalem certyfikat to zaczelem znow wysylac cv. ale wyslalem tylko 3 .   Po 3 dniach zadzwonili do mnie do pracy do ktorej nie mialem zadnyhc kompetencji ani wczesniejszych doswiadczen . ALE znam solidworks . I moje umiejetnosci wystarczaja . Zdecydowalem sie pojsc.   ROzmowe kwalifikacyjna polozylem , ale pryz modelowaniu , glownemu projektantowi  cos nie szlo i pokazalem mu jego bledy….  Tydzien pozniej przyjeli mnie a  ja mam spoko robote jak o projektant .

WIec powiem wam cos na temat studiow ….. Pieprzyc je…!!!!! Nikomu nie potrzebne.  Juz troche czasu minelo nim tam zajelem , ostatni projekt jaki wykonalem kosztowal 1,3mln chf ….. Dziekuje dobranoc . SALUT!!!

Polscy Szwajcarzy

emigracja2Spotykam coraz więcej Polskich Szwajcarów . Wyrobiłem sobie już pewne zdanie na ich temat, sam zaliczam sie do tej grupy. Ci ludzie bardzo różnią się od zwykłych Polaków. Różnią się przedewszystkim spokojem, są już ‚Switzerlanded’ , mają  swoje życie które w głównej mierze opiera się na pracy oraz planowaniu rozrywek czy wyjazdów w najdalsze zakątki świata. Są to ludzie którzy w większości dążą do poprawy swojego życia, które już itak nie jest złe. Nie mniej jednak wielu z nich doszkala się , robią kursy, szlifują język są bardzo ambitni.

Wielu z nich wstydzi się opinii o Polakach którą przywożą głównie niemcy z Niemiec i część z nich z opiniami walczy . A jakie są ów opinie? Tę najczesciej słyszałem : ‚Kaum gestohlen schon in Polen ‚  – Ledwo skradzione już w Polsce .

Ludzie się znają organizują tutaj Polskie imprezy gdzie każdy każdemu chce zaimponować swoim stanem majątkowym , w efekcie tylko wydają kupe kasy na alkohole… no ale to akurat takie Polskie.  Mimo wszystko Polaków nie sposób spotkać grupką gdziekolwiek na ulicy, ogólnie przyjeżdzając do szwajcarii możnaby wręcz odnieść wrażenie że emigrantów wcale wielu niema. Jednak wielu kryje się w samochodach na szwajcarskich numerach , lub wiele razy spotkałem się z tym że polacy sami między sobą rozmawiają po niemiecku lub szwajcarsku-niemiecku , sam tak robie.

Podsumowując ja w Szwajcarii nie musiałem wstydzić się za żadnego rodaka bo wszyscy których tu poznałem , szanują swoje życie , pracę , ambitnie realizują swoje cele. A opinia o nas panująca nie jest zła, chyba że jakiś niemiec na dorobek przyjechał i przywozi nowiny z Germanii.

Pozdrawiam was wszystkich serdecznie

ps. Polacy mieszkający w Polsce niemniej jednak zasługują głównie na szacunek gdyż to oni kształtują naszą ojczyznę , oni dbają o nią i to im zawdzięczamy to czym jest nasz kraj dziś. My się tutaj podbudowujemy ze i na emigracji sprawa wygląda coraz lepiej🙂

 

 

Być emigrantem

Ostatnio nie pisze o sobie bo póki co niema specjalnie o czym . Ale chciałbym podzielić się szeżej pewną myslą z wszystkimi. Dziś pracując sobie z pewnym Włochem który urodzony jest w Szwajcarii i całe swoje życie (51lat) też w niej mieszkał , opowiedział mi pewną historię. Mianowicie rozmawialismy o wojsku , ja chciałem się dowiedzieć czemu nie poszedł do wojska skoro chciał . Musiałby iść we wspomnianych wczesniej Włoszech. Odpowiedź była którtka ale miała wielki sens. Angelo odpowiedział tak :

Wszyscy by mnie tam dojechali . Między sobą tylko by gadali ‚ Zajedźmy Szwajcara!’  . Później tylko dopowiadał sytuacje z zycia jak to ludzie w jego ojczyźnie traktują go jako Szwajcara , zaś w Szwajcarii jako Włocha. Ogólnie więc jest wszędzie emigrantem. Niema ojczyzny choć czuje się Włochem.

Zauważyłem że to nie jest wyjątek, wielu tak ma i wielu przez to przechodzi . Opuszczając kraj, opuszczasz bliskich opuszczas całe swoje życie , po czym tworzysz je na nowo w innym miejscu … kawałek po kawałku tracąc to swoje wczesniejsze. Ja powoli tez się przekonuje o tym jak to jes być emigrantem juz chyba na zawsze. Przyzwyczaiłem się … niewiem czy to dobrze czy nie dobrze. Mysle ze dopiero gdy człowiek odniesie znaczący sukces wtedy staje się obywatelem każdego kraju w którym był… bo ‚Sukces ma wiele matek, a porażka jest sierotą”

Pozdrawiam serdecznie każdą osobe która to przeczyta🙂

Powolutku do przodu!

testy!!

testy!!

Dawno nic tu nie pisałem , bo poniekąd niebyło co. Cały ostatni czas poswięcałem na szlifowanie języków.  Szykowałem się na moje egzaminy językowe w Zurychu. W międzyczasie znalazłem się w sporych kłopotach , bo pozwolenie na pobyt które jest mi potrzebne nie zostało mi przedłuzone. Pojezdziłem po urzędach , nastresowałem sie i okazało się że drogie Panie urzędniczki zgubiły moje podanie i dokumenty…   Jakoś to wyklarowałem , niemniej jednak ciągle niemam pozwolenia. Mam nadzieję że pojawi sie ono wkrótce w moim życiu.

Kolejną rzecza i najwazniejszą jest to że 2 miechy spędzało mi to sen z oczu, ale udało się!!! Dziś stało się jasne ze pierwszy krok nie przekresli mi nic.  ZDAŁEM egzaminy językowe z Angielskiego I Niemieckiego !!!   Mimo ze poporstu spieprzyłem czesc pisemną z angielskiego to nadrobiłem cześćią mówioną. Z niemieckiego zaś nie było żadnych rewelacji poporstu poszło jak spłatka , nawet wsumie lepszy wynik niż myslalem osiagnelem.  W ogólnym rozrachunku Angielski jest na B1+  a niemiecki na B2+

Pilotentesty zdane🙂

Co mnie troche zdziwiło na egzaminach to że egzaminowali mnie native’y . Niby sprawa dosc oczywista.  No i system egzaminowania był też taki dość nietypowy :  30min czesc piemna i 30 min ustna, a wyniki dostałem natychmiast . 5min nie czekałem!

Wsumie szybko poszło. Pozdrawiam serdecznie🙂

Dzisiaj święto!🙂

Na koniec standardowo film motywacyjny dla wszystkich (Pełny ekran ma być!) :

 

Czas na spełnianie marzeń !

airbus a330Ostatnio wspominałem ze przyjechałem i dostałem odrazu pracę tu w szwajcarii, zrezygnowałem z niej po pierwszy dniu. Nie dlatego ze była zła , ze byla ciężka, poprostu przyzwyczaiłem się do mieszkania w Sankt Gallen , i nie miałem specjalnie ochoty na Zurych.

Od tego czasu , przyszło mi do głowy ze przeciez przepracowałem już ponad 2 lata w szwajcarii i mam prawo do ‚ubezpieczenia od utraty pracy ‚ na które miesiąc w miesiąc musiałem płacić kase.  Tak więc stałem się bezrobotnym , musze jezdzić na różne spotkania. Robić próby podejmowania pracy, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest to ze wkoncu mam mnóstwo czasu i nie przeznaczam go na zarobek. Duzo czasu spędzam w wynajętym domku który wynajmuje wraz z 3 Niemcami. Są to wspaniali ludzie na których moge zawsze polegać. Wszyscy są juz dorosłymi mężczyznami powyżej 40 roku życia,  a ja jestem jedynym szczylem (25lat ) i tak zyje z nimi.

Temat jednak jest inny , czas na prawdziwe spełnianie mażen w moim wypadku znaczy tylko jedno. Poszedłem do Swiss International Airlines. Zapisać się na kurs Pilota . Kurs odstrasza ceną ponieważ jest to 130tys. CHF = około 430tyś zł. jest to spora suma.  Aczkolwiek nie trzeba jej wpłącac odrazu ,. Na początku nie płaci się nic, jedyne co to trzeba zacząć przechodzić testy. Ja zracji tego ze jestem Polakiem.  Będe miał ich więcej o 2 .

Zaczne jednak najpierw od dnia informacyjnego w Swiss Airlines .

Zostałem zaproszony do siedziby SWISS w Zurychu (Kloten ) .Poswięciłem sobie na to całe popołudnie. Stwierdziłem ze pojade autostopem ( naoglądałem się w internecie o tym i spodobało mi się ) Zostawiłem sobie duzo czasu czyli 4 godziny , gdy samochodem mam około 1h do zurychu , a pociągiem nieco dłuzej tyle ze pociąg kosztuje 62CHF = 200zł . Szybko złapałem pierwszą podwózkę , niestety okazało się ze pan jedzie w przeciwnym kierunku i podwiózł mnie moze z 3km , następne 7 km przeszedłem pieszo i nic nie złapałem. Mineła już ponad godzina. Gdy mineło półtorej godziny wsiadłem w autobus i wróciłem do domu.
Z tam przebrałem się i wsiadłem w samochód i na czas byłem w Siedizbie SWISS.

(okazuje się że autostop może byc super przygodą ale nie powinno się ważnych rzeczy w życiu na nim opierać, ponieważ można nie zdążyć by je zrealizować )

Ja jednak miałem pisać o marzeniach a te są wysoko nad chmurami. Więc dotarłem na miejsce, szukając odpowiedniego pomieszczenia spotkałem jednego z kandydatów na pilota, był to 20to letni żołnierz armii Szwajcarskiej , z którym szybko się zaprzyjazniłem , mimo że to był czysty szwajcar, a ja – czysty emigrant. Gdy dotarlismy do miejsca w którym wszyscy oczekiwali otwarcia auli okazało się że jest nas całkiem sporo. Na pierwszy rzut oka : sami faceci . Wszyscy BARDZO eleganccy no i ja. Ale nie zastanawiając się przeszedłem przez drzwi rzuciłem w eter hasło : „Hoi cama!” I wszyscy hurkiem mi odpowiedzieli.
Było ich tak dużo ze nastepne pół godziny spędziłem z nowym kolegą na stojąco opierając się o sciane bo miejsc juz dawno brak.
Gdy drzwi od auli zostały już otwarte i zaczelismy wchodzić , okazało się gdzie my naprawdę wchodzimy. Potężne samoloty na płótnach od sufitu do podłogi , oraz 2 wielkie rzutniki pokazywały jak Airbus A320 ( mniejszy 2 silnikowy ) leci nad alpami. Na kazdym krzesełku zaś leżał długopis , czekoladka ,breloczek z napisem : „REMOVE BEFORE FLIGTH”, oraz blok do notatek A4 , wszystko z logiem SWISS. Po chwili gdy wszyscy się rozsiedli. (około 100 kandydatów w tym kilka kandydatek ) Przywitało nas 3 mężczyzn , jeden był Szwajcarem , Jeden Niemcem, ostatni chyba Amerykaninem . Dowiedzieliśmy się wszystkiego o karierze w SWISS i tak jak myslałem nie wydaje się to takie straszne . Ani same pieniądze jak i cała otoczka . Jest to grupa pasjonatów którzy kochają to co robią , i bardzo potrzebują nowych młodych Pilotów. Fakt że siedziałem z kandydatami który nie wyglądali na zwykłych, same rolexy ich zdradzały. To można nabrać wrażenia że jest szansa.
Przedemną stoi teraz kilka wyzwać : Myszę zdać certyfikaty jezykowe + kulturoznastwo z Angielskiego oraz Niemieckiego na poziom B2
Po czym mogę ubiegać się o przyjecie , w momęcie przyjęcia zostaje wysłany na szereg testów , po których może się okazać ze nie nadaję się , i 90% odpada własnie na tych testach. Jak nie sprawnosciowych to psychologicznych. Gdyby jednak udało mi się przejść przez tych 7 etapów . Wpłacam 10tys CHF ( co jest moim wkładem ) a o resztę się nie martwię ( przynajmniej na okres kursu )
To tyle o moim przyjęciu sie do SWISS teraz trenuje języki i czas powoli ustalać termin na egzaminy🙂 Życzcie mi powodzenia , bo jestem jedynym Polakiem jaki tam był . POLACY też mogą !!!
Pozdrówka

na zakonczenie taki film niech każdy obejrzy ! :

Samotność?

Dotychczas zdażało mi się podróżować , żyć zdala od rodziny głównie samemu .

Na początku jednak łapałem się okazji w Polsce. Ludzi z którymi spędze następne dni/miesiące poporstu poznawałem w trakcie przygotowań do wyjazdu albo już podróży. Nie można generalizować ale ja chyba nie miałem najłatwiej na starcie , trafiałem to na jakichś agresorów którzy szukali tylko zaczepki , wszystko było do dupy i juz na dziendobry musiałem miec nastawienie bojowe . Jak bym gdzieś na wojne  albo bitwe jechał. I wsumie tak to się własnie konczyło , ze z takimi ludźmi wytrzyma się 2-3 miesiące , aż wkoncu zdaża się sytuacja taka ze mówisz sobie : „KONIEC!!. nie chce tych pieniedzy, mam gdzies to wszystko chce tylko przestać patrzeć na te twarze i życ tymi problemami!”

Dlatego albo lepiej znać ludzi z którymi wyjeżdza się w podróż i wiedzieć że wytrzyma się z nimi miesiąc lub dwa. Tu chodzi o sprawy życia codziennego. W brew pozorom niby błahe rzeczy są w stanie poporstu zniszczyć wszystko, niepozmywane naczynia , brudna toaleta , podkradanie jedzenia , pożyczanie kasy, podwożenie tego drugiego bo niema prawka lub auta …. mógłbym wymieniac i wymieniać. To zniszczy pozorną przyjaźń lub mocną ją nadszarpnie.

Po którymś razie jezdziłem już sam w podróże , bo ile osób tyle problemów.  Zdecydowanie jest łatwiej zaopiekować się tylko sobą niż mysleć jeszcze o reszcie. Wyjazd samotny w europę nie jest niczym nadzwyczajnym, więc wydaje mi się że akurat strach to jedynie przed nieznanym można odczuwać , i przed niezrozumieniem tego drugiego. Wberw pozorom , nawet bez znajomosci języka jest sie w stanie nawiązać dobry kontakt z osobą mówiącą w innym języku.

Inna sprawa to psychika . Po wielu miesiącach zdala od domu człowiek chce czy niechce pozna wiele osób. Ale tak naprawdę tęskni za tymi bliskimi z rodzinnych stron , można być herosem ale jednak każdy ma słabsze momenty i tęskni. Tutaj ma się znajomych itd… ale serce zostaje w Polsce. Nawet jak zrozumiesz i porozmawiasz z dialektem , perfekcyjnie . To nie staniesz sie nigdy jednym z nich .  Dlatego wielu jak nie wszyscy co kilka miesięcy wracają do ojczyzny by tam porpostu spotkać się z wszystkimi. Samotnośc daje o sobie znać zawsze , i zawsze w głowie to wisi i czeka i każe wracać .A przewoźnicy , stacje benzynowe , przydrożne hotele , linie lotnicze , i cały przemysł transprotowy czeka tylko żebyś zatęsknił i wracał bo pięknie na tym zarobią.

Pozdrówka i trzymajcie się